poniedziałek, 17 września 2012

Nella. Piękno nieoczekiwanego.

   Internet jest jak magnes. Przyciąga do siebie ludzi z odległych kontynentów. Ludzi, których nigdy byśmy nie spotkali, gdyby nie on. Internet jest jak narkotyk. Uzależnia, i ciągle wabi swym kolorem, zapachem, smakiem. Musimy spożyć codziennie choćby małą porcję, by przetrwać, ponieważ nie możemy już żyć bez niego. Dla niektórych, w tym dla autorki książki, Kelle Hampton, internet staje się nie tylko magnesem i narkotykiem, ale także inspiracją, źródłem dochodu oraz przede wszystkim, niezastąpionym lekarstwem. Kelle rozpoczęła pisanie bloga krótko po narodzinach pierwszej córeczki, Lainey. Lecz po przyjściu na świat Nelli, blog zmienił znacznie swoją początkową formę. Stał się terapią wstrząsową, szukaniem pocieszenia, wsparcia i miłości. Czymś czego zapewne szuka każda matka, gdy jej dziecko urodzi się nie takie, jakiego oczekiwała. Cierpienie psychiczne z tym związane, które szczerze opisywała na blogu, spowodowało, że jej historią zainteresowała się dziennikarka z Nowego Jorku. Zaproponowała wydanie książki w oparciu o blog. Dlaczego taką udręką dla matki, okazała się mała, słodka dziewczynka? Ponieważ druga córeczka Kelle, urodziła się z dodatkowym chromosomem. Z zespołem Downa. I tak powstała niezwykle wzruszająca opowieść- Nella. Piękno nieoczekiwanego. Swoista droga autorki do uzdrowienia.

 Nella Kordelia, była niecierpliwie wyczekiwanym dzieckiem. Opowieść zaczyna w momencie, gdy jej matka jest tuż przed porodem. Po wcześniejszym poronieniu i początkowym zagrożeniu obecnej ciąży, kobieta entuzjastycznie przygotowuje się do tego wydarzenia. Zadanie ma ułatwione, ponieważ wspiera ją kochający mąż, rodzice oraz przyjaciółki. I to głównie one okażą się dla niej bezpieczną, ochronną Siatką- jak je sama nazywa. To one, po urodzeniu Nelli, będą ocierały jej łzy a także pisały pocieszające i wspierające maile czy SMS-y, ponieważ tak wyczekiwana idealna córeczka, nie jest w jej oczach idealna. Ma przecież zespół Downa. Kelle będzie płakać przez wiele dni a nawet miesięcy. Pięć dni spędzone w szpitalu zamiast ogromną radością, okazały się dla niej najgorszym koszmarem w życiu. Wydaje się, że nawet gorszym od rozwodu rodziców, którego przyczyną stał się homoseksualizm ojca pastora. Kelle nie udaje, że jest mamą zakochaną w swym dziecku od samego początku lub, że szybko pogodziła się z tym. Miotana bólem i rozpaczą, szczerze pisze o tym co czuje a nawet wspomina, że chciała uciec lub cofnąć czas. Po prostu nie być tu gdzie jest. I nie widzieć nieoczekiwanej choroby swej wymarzonej, ślicznej i zdrowej córeczki.

  Pomimo faktu, że rodzina i przyjaciele byli obecni przy porodzie oraz wspierali i kochali Nellę odkąd ją ujrzeli- ona, matka, nie potrafiła myśleć pozytywnie. Zbyt zakorzenione w społeczeństwie stereotypy na idealny obraz rodziny, mąciły jej w głowie. I chociaż przytulała swą malutką dziewczynkę, szeptała do uszka, że kocha, karmiła ją i przewijała, to nie potrafiła nie widzieć innych oczu Nelli. Oczu, po których poznaje się każde dziecko z zespołem Downa. Książka ta, to piękna i urzekająca opowieść o codziennej walce z przeciwnościami losu, z samą sobą, ze smutkiem oraz martwieniem się na zapas. Jednak przede wszystkim jest to książka o walce z egoizmem i wygodnictwem autorki. Nie możemy ani nie powinniśmy  jej jednak potępiać, bo przecież zdrowy egoizm tkwi w każdym z nas. Mniej więcej, po pierwszych urodzinach córeczki, Kelle Hampton wreszcie dostrzegła jej piękne, wyjątkowe migdałowe oczy i szczerze mogła powiedzieć: "Tak, bycie prawdziwym  czasami boli, ale jeżeli jesteś prawdziwy przestajesz się bać, że ktoś cię zrani".

  Przyznam, że długo zbierałam się do przeczytania tej książki. Myślałam, że będzie ona zbyt przeciążona smutkiem lub wręcz sielankową opowieścią o zmaganiach się z codziennością młodej matki -pieluchy, kaszki, kupki i spacery z wózkiem- czyli z czymś, co dawno mam już za sobą. A tymczasem okazała się historią kobiety, która bez żalu porzuciła Stare, dosyć imprezowe życie, by spokojnie zakotwiczyć się w Nowym- jednak bez przesadnej egzaltacji i w sumie pozostawiając sobie namiastkę Starego życia. W Starym życiu, na przykład, bez zastanowienia potrafiła zrzucić sukienkę w biegu, by wykąpać się nago, ze znajomymi, po pijanemu w basenie sąsiadów lub napić się z przyjaciółką wódki waniliowej zagryzanej ptasim mleczkiem. I jeszcze po spożyciu takiej wybuchowej mieszanki, spontanicznie skakać w pijanym szale pod sufit na łóżku ojca. Czytając te luzackie fragmenty, można powiedzieć, że Kelle to swojska, fajna i zabawna dziewczyna. I z pewnością z tego powodu, że jest szczera i prawdziwa, ma wokół siebie tak wiele bratnich dusz. Potrafi cieszyć się życiem. Z reguły nie chcemy wokół siebie smutku i żalu, boimy się tego. Chociaż lubimy od czasu do czasu pocieszać- wspierać swój zdrowy egoizm. To ostatnie zdanie zrozumiecie, gdy uważnie przeczytacie książkę. 

Po całkowitym już wciągnięciu się w lekturę, czytelnik może zauważyć, że autorka jest bardzo wrażliwa i odczuwa jedno ukłucie szpilką, jakby było ich co najmniej sto, i to z każdej strony. I właśnie do obrony przed każdym takim ukłuciem, potrzebna jej była gęsta Siatka przyjaciółek, objawiająca się również w roli namiastki Starego życia. Tak na marginesie, najbardziej może zdziwić polskiego czytelnika jeden fakt. A mianowicie, że po każdym takim spotkaniu przy piwie, czy drinkach z przyjaciółkami, wszystkie wsiadały do swoich samochodów, za kierownicę. Zapewne w Ameryce ma miejsce większa tolerowana przez prawo ilość promili, wykazanych na alkomacie w takim przypadku. Nie wiem. W każdym razie, wracając do tematu, to ludzie wokół niej, zarówno starzy znajomi, których miała przy sobie od lat jak i ci, których poznała poprzez bloga dawali jej siłę, wiarę i miłość. Kelle podkreśla na stronach książki jak bardzo dzieci są dla niej ważne i jak je kocha, co z pewnością jest niezaprzeczalnym faktem,  to jednak wyczuwalnie od niemalże pierwszych stron, tematem przewodnim jest stan psychiczny autorki i jej własne, cierpiące ego.

 Z pewnością powinien przeczytać ten pamiętnik, ktoś komu wydaje się, że jest zdrowym egoistą, a jednak nie wie jak wykorzystać swój potencjał i lekcje jakie codziennie daje nam życie po to, by prowadzić nas na wyższe poziomy. To nie wygodne i beztroskie życie sprawia, że jesteśmy silniejsi i rozwijamy się, ale wyzwania, niebezpieczeństwa i ciężkie chwile, rodzą w nas nieprzeciętną i interesującą osobowość. Wobec tego, zakończę recenzję słowami Mary Oliver, którymi to autorka rozpoczęła swą opowieść:
Powiedz mi, czym zamierzasz wypełnić swoje JEDYNE, szalone i drogocenne ŻYCIE?
                                                                                                       
                                                                                                         ocena 4,5/5
Tytuł: Nella.Piękno nieoczekiwanego.
Autor: Kelle Hampton
Okładka: Miękka
Liczba stron: 308
Data wydania: 2012
Wydawnictwo: Wydawnictwo rodzinne

                                                                    *****
Bardzo dziękuję portalowi lubimyczytac.pl , na którym książkę wygrałam w konkursie. Szukając dalszych losów Kelle i jej córeczek, trafiłam na jej bloga, z którego dowiedziałam się, że  Kelle jest w trzeciej ciąży i jak przewidują lekarze urodzi prawdopodobnie synka ;) Jeśli po przeczytaniu recenzji czy książki również będziecie ciekawi, to podaję Wam adres bloga na tacy kellehampton.com  ;) 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin