O mnie

                                                     

Witam serdecznie i dziękuję za odwiedzenie mojego bloga. Mam nadzieję, że spodobają Wam się tematy, które poruszam. Odległa przeszłość, która przeminęła bezpowrotnie, ale ja staram się przywracać  ją chociaż w swojej pamięci.  I Waszej. Jeśli będziecie tu zaglądać. Interesuję się zarówno starym kinem, książką jak i po prostu samą historią. Warto pamiętać, nie rozpamiętywać, ale  pamiętać. Piszę bloga amatorsko, więc nie traktujcie mojego bloga -na razie;)- jako profesjonalną kopalnię wiedzy. Sama wciąż uczę się i daleko mi do tego. 

Kiedyś, na blogu,  umieszczałam wybrane cytaty z "Przeminęło z wiatrem",  i znajoma blogowa powiedziała, że dzięki mnie przeczytała tę cudowną książkę. Będę więc,  często zamieszczała, cytaty z książek i filmów. By, swoim sposobem, zachęcić Was do czytania i oglądania. 

Prawa autorskie.
Zawarte na blogu myśli i słowa są po części mojego, skromnego autorstwa. Dlaczego po części? Ponieważ w związku z tym, że od czasu do czasu piszę o życiu sławnych ludzi, również często korzystam z innych stron internetowych. Jednak zawsze, w takim przypadku, umieszczam adres źródła, z którego korzystałam. Bardzo proszę o niekopiowanie mojej, niejednokrotnie ciężkiej pracy i nie podawanie tekstu jako swojego lub o stosowanie podobnej zasady, czyli proszę o umieszczenie odnośnika do mojej strony...
Można też kulturalnie napisać do mnie, bardzo chętnie odpiszę na e-maila ;)
kontakt do mnie:
nie.wierzcie.zegarom@gmail.com

Recenzje książek i filmów piszę sama. Poruszam tematy odległe, cytuję filmy i książki, których autorzy często już nie żyją. Przy zamieszczaniu cytatów ze stron internetowych umieszczam linki stron z których korzystałam. Czyli w jakiś sposób nawet reklamuję, daną stronę, książkę, czy film. Jeśli jednak ktoś odczuje to jako wykorzystanie ich pracy, to z góry przepraszam, i po wiadomości mailowej, bezzwłocznie usunę dany tekst ze swojej strony. 
pozdrawiam serdecznie;)

Nazwa mojego bloga.
Chciałam nazwy, która nie będzie kojarzyła się tylko z kinem, tak jak nazwa mojego poprzedniego bloga. Ponieważ chcę poruszać różne tematy, nie tylko dotyczące kina. Więc wybrałam  nazwę uniwersalną do czasu i przemijania. Taką, która daje powód, by zastanowić  się nad sensem życia. Zamykam oczy i odpoczywam od teraźniejszości i pędu za czymś. Za czym właściwie? 

                                                             ***
Oprócz pisania, oglądania filmów i czytania lubię jeszcze inne zajęcia. Jest nim między innymi, przerabianie starych, wydawałoby się nieprzydatnych rzeczy- nadaję im nowe życie, czasem w innym wcieleniu... Oto jeden przykład:


W 2012 roku zmarła moja Babcia. Takie życie. Z Mamą pojechałyśmy do Warszawy po jej osobiste rzeczy. Wzięłam aniołka, którego jej kiedyś dałam, słonika porcelanowego na szczęście. Na meblach w kącie stała zakurzona lampka z nieoryginalnym do niej i do tego podartym, pomarańczowym abażurem.

-Weź sobie tą lampkę Anetka, umiesz szyć, to sobie ją odnowisz... -powiedziała Mama. Wzięłam. Lampka jest z 1991 roku, wyprodukowana przez Polam-Wieliczka, więc antykiem nie jest, ale to oczywiście nieważne. Pomyślałam, że będę miała oryginalną pamiątkę po Babci, trochę jej i trochę moja- nie szkodzi, że była zapomniana.
 Jeśli czytacie mojego bloga, to wiecie, że wzięłam sobie za zadanie "ocalanie od zapomnienia". Postanowiłam podstawę odnowić w stylu decoupage. Wykleiłam ją miękkim, pogniecionym, chusteczkowym papierem. 
Po wyschnięciu, pomalowałam wodną farbą na kremowo. Chciałam pocieniować, ale nie miałam odpowiednich preparatów. Nosiłam się z zamiarem kupna, ale wpadły mi w ręce suche pastele. Wybrałam odpowiedni kolor. Rozcierałam go najpierw w palcach i później lekko pocierałam lampkę. Na koniec polakierowałam dwukrotnie.
Abażur jest metalową konstrukcją, na którą w rękach naszyłam, grubo pomarszczone, zszyte wcześniej na maszynie dwa materiały- lniano-bawełniany i zielony, mieniący się tiul. Górną część ozdobiłam zieloną wstążką i piankowymi różami.

Podstawa lampki była od spodu brązowa, co widać na obrazku.

A tak wygląda w pełni blasku...


                                               I na koniec ciekawostka: 
Miałam kiedyś sklep, w którym sprzedawałam ręczniki, pościele itp. Z czasu trwania sklepu pozostały mi fajne  (tak mi się wydaje ;) zdjęcia.

Hafty są mojego autorstwa :)


Poniżej kilka zdjęć z czasu trwania sklepu...


Nawet słonie ręcznikowe robiłam ;) Jednak głównie na wystawę sklepową. 
Oprócz tortów pakowałam ręczniki do wiklinowego kosza. Tutaj na zamówienie jest haft
"Dla Józi i Józia 45 buziaków od Lubiniaków" Podobno przez kilka miesięcy prezent stał nierozpakowany... chyba się podobał ;)

Kolaż mojego autorstwa, na którym widnieje, przedwojenny ratusz i dworzec kolejowy (już nie istnieje) w Lubinie, plus dwa zdjęcia z wystaw ze sklepu. Manekin na wystawie na zdjęciu po lewej, ubrany jest w poszwę na kołdrę ;)

                                                                             

19 komentarzy:

  1. Dopiero teraz trafiłam na Twojego bloga! Żałuje, że tak późno a z drugiej strony, lepiej późno niż...później. Uwielbiam dawne kino, sama prowadzę bloga na min ten temat :)( vive-la-joie.blogspot.com).
    Życzę Ci dalszych odkryć w temacie filmowym i nie tylko oraz weny, bo będę stałą czytelniczką :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielce Szanowna Autorko

    Gratuluję niewątpliwego talentu i pasji
    Czytam z prawdziwą przyjemnością

    Ukłony
    Teddybe

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam Panią. Interesuję się tematyką tamtych lat i na prawdę miło, że są takie blogi, jaki prowadzi Pani. Będę tu częściej zaglądała. Pozdrawiam :) Kasia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i również pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Witam, dzisiaj w tv na Kino Polska włączyłam w połowie film, który podpisano - i w programie, i w internecie, i w telegazecie - Policmajster Tagiejew, ale to, co było na ekranie, nijak mi się nie zgadzało. Liczyłam na to, że na koniec wyświetlona będzie lista i wówczas zidentyfikuję tytuł. Niestety wyświetliło się tylko W-D-W. Pozostał mi wujek Google. Wpisałam Dżamila i W-D-W. Dzięki temu trafiłam na tego bloga i opis Głosu pustyni :) Dodaję, bardzo ciekawy opis. Pozwolę sobie jeszcze tu wrócić, bo blog jest naprawdę interesujący. Serdecznie pozdrawiam Autorkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Się starałam :) Zresztą zawsze się staram, by wpisy były interesujące, rzetelne i dopracowane. Dziękuję bardzo i pozdrawiam również serdecznie miłego Czytelnika :)

      Usuń
  5. Blog piękny w formie i treści. Prawdziwy rarytas!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawe artykuły. Szczególnie zainteresowały mnie artykuły nt.przedwojennych aktorów i całej tej otoczki..Łezka się kręci ale "to se ne vrati".Ja również chciałabym przenieść się na kilka chwil w tamte czasy...Gratuluję "szperactwa" i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziekuje za bloga.Ach,ten wspomnien czar...

    OdpowiedzUsuń
  8. Pozdrawiam sąsiadkę.https://www.facebook.com/profile.php?id=1613735528

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawe...czyta się jednym tchem:) czy się interesuje czy też nie ...

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz piękną pasję i tak podobną w klimacie do moich zaionteresowań. Z przyjemnością rozgoszczę się na Twoim blogu, znalazłam tu mnóstwo interesujących tematów do poczytania :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Też bardzo lubię zaglądać na Twojego bloga. Piękny dwór (marzę o takim :)), cudne stare zdjęcia na blogu- no i oczywiście fajnie piszesz..
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń

LinkWithin