"Pomimo że postępy medycyny i eugeniki (nauki o hodowli zdrowego potomstwa, i o utrzymaniu i rozwoju, zdrowego, silnego, zahartowanego człowieka) znaczne robią postępy wśród wszystkich kulturalnych narodów, to niestety, wyniki tego postępu nie dotarły, i nawet w małej cząstce nie dochodzą do Polski. W państwie polskim dziś, jak za dawnych przedwojennych, niewolniczych czasów, obecnie po 17 latach wyzwolenia politycznego- sprawa zmiany prawa małżeńskiego pozostaje nadal nienaruszona, a więc, przy zawiązywaniu rodziny nikogo nic nie obchodzi, czy zdrowi, czy chorzy ludzie łączą się ze sobą.
Żenią się nałogowi pijacy, choć nauka i życie stanowczo stwierdza, że potomstwo alkoholików jest przeważnie dziedzicznie obarczone chorobami nerwowymi, a nawet umysłowymi, takimi jak: idiotyzm, epilepsja, tępota umysłowa, skłonności do zbrodni i tym podobne.
Żenią się wenerycznie chorzy, których krew jest przesiąknięta jadem syfilitycznym- a ich potomstwo jest nieszczęśliwe, niedorozwinięte fizycznie, organizm słaby, narażony na różne choroby, a nawet kalectwa. Żenią się chorzy na suchoty, którzy przekazują dziedzicznie wątłość organizmu i zadatki tej długiej strasznej choroby, tym bardziej jeżeli matka jest gruźliczką. Żenią się z sobą i bliscy krewni, bo trudności zawierania związku małżeńskiego opłaca się przekupstwem władz kościelnych.
![]() |
"Świadome macierzyństwo", J. Budzińska-Tylicka, 1935 r. |
Wszystkich można omamić, obejść, a w pierwszym rzędzie przekupić!
Na przykład jeżeli idzie o rozwód małżeństwa. Ale jeszcze do tej sprawy prawa małżeńskiego w Polsce oddzielnie powrócę i wyjaśnię dlaczego nasze rządy państwowe nie chcą, czy boją się zatwierdzić projekt prawa małżeńskiego, który jest przygotowany przez specjalną prawną komisję, nazwaną komisją kodyfikacyjną. Projekt ten jest dobry, a nawet w wielu punktach bardzo dobry, a leży od maja 1929 roku w Ministerstwie Sprawiedliwości "pod zielonym suknem", bo biskupi katoliccy nie chcą się zgodzić na niego...
Niech więc dalej się rodzą zgniłe dzieci, suchotnicze dzieci, matołki i epileptycy. Niech w dalszym ciągu będą zabronione rozwody małżeństw, które się biją, zabijają, zdradzają, siejąc wokół i wśród swych dzieci zarazę moralną. Niech dalej w Polsce niepodległej i zjednoczonej rządzi się kler, aż pięcioma prawami małżeńskimi, zależnie od tego, gdzie mieszka, w którejś z dzielnic zaborczych czy na kresach. To jest takie smutne, złe i głupie!
Wracając do higieny małżeństwa, czyli raczej do wskazań zdrowotnych przy zawieraniu małżeństw, chcę zawiadomić czytelniczki nasze, że jest w przygotowaniu projekt tak zwanej polskiej ustawy eugenicznej, której celem jest kontrola nad stanem zdrowia ludzi wstępujących w związki małżeńskie, ażeby zapobiec rodzeniu się dzieci zwyrodniałych.
Obecny stan nauk medycznych i przyrodniczych dobitnie stwierdza, że tak jak złe, zepsute, stare nasienie rośliny nie wydaje dobrego, silnego plonu, to takie samo zjawisko istnieje wśród zwierząt i ludzi. Hodowla roślin, warzyw, kwiatów jest i w Polsce bardzo dobrze znana i stosowana. To samo trzeba powiedzieć o hodowli zwierząt domowych: koni, bydła a nawet psów. Tylko biedne dzieci nasze są pozostawione na pastwę przesądów, nieuctwa i przekupstwa odpowiednich czynników. Trzeba nareszcie z tym skończyć!
W Ameryce jeszcze przed wojną nie wolno było żenić się chorym umysłowo, ale teraz nauka idzie w tym kierunku, że zamiast zabraniać się żenić, co nie przeszkadzało mieć dzieci pobocznie, lepiej jest pozbawiać płodności szkodliwe jednostki do rozradzania się, co się nazywa sterylizacją, czyli wyjałowieniem człowieka. U mężczyzn jest ten zabieg chirurgiczny łatwy, u kobiet znacznie trudniejszy. W tej sprawie najwięcej skorzystał wszechwładny dyktator Niemiec, Hitler- rozkazał sterylizować mężczyzn nie tylko niebezpiecznych dla potomstwa, ale z innych względów nawet politycznych. Tak, że dotąd w Niemczech już dokonano dziesiątki tysięcy takich operacji.
Projekt polskiej ustawy eugenicznej domaga się sterylizacji tylko tych ludzi, którzy niewątpliwie są szkodliwi dla rozradzania się i tam gdzie zachodzi konieczność. Również są w tej ustawie przewidziane obowiązkowe przedślubne świadectwa zdrowia i inne poważne wskazania. Jednak nie wiadomo jeszcze przez jakie sito wyznaniowe, religijne ta ustawa przejdzie i jak długo wraz z projektem prawa małżeńskiego, będzie leżała "pod zielonym suknem" naszych ministerstw."
Dr. Justyna Budzińska-Tylicka
>>>>>>>>>>>>>>>
Justyna Budzińska-Tylicka- działaczka feministyczna, socjalistyczna i społeczna, polityk, lekarka. Dyplom lekarski uzyskała w 1898 roku. Na początku specjalizowała się w chorobach układu oddechowego, później zajęła się ginekologią. Swoją pracę zawodową łączyła z działalnością społeczną na rzecz prawnej i medycznej ochrony macierzyństwa, kontroli urodzin, zwalczania alkoholizmu i biedy.
Justyna Budzińska-Tylicka była pionierką w dziedzinie propagowania higieny i zdrowia kobiecego.
W 1931 roku założyła i prowadziła w Warszawie pierwszą w Polsce klinikę świadomego macierzyństwa. Szpital ten utrzymywał liczne kontakty międzynarodowe z postępowymi i feministycznymi środowiskami lekarskimi.
Była autorką m.in. prac: Higiena kobiety i kwestie społeczne z nią związane (Warszawa, 1909) i Świadome macierzyństwo (Warszawa, 1935).
Działała w założonej przez Tadeusza Boya-Żeleńskiego i Irenę Krzywicką Poradni Świadomego Macierzyństwa.
Aktywnie sprzeciwiała się rządom sanacji. W 1931 roku została aresztowana przez władze sanacyjne i skazana na rok więzienia, ale wyrok zmieniono w wyniku apelacji. W 1935 domagała się uwolnienia więźniów politycznych i zamknięcia obozu w Berezie Kartuskiej. Pozostała aktywistką PPS do śmierci. Zmarła nagle, 8 kwietnia 1936 roku. Jej pogrzeb stał się manifestacją PPS.
Spoczywa wraz ze swoim synem na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.
źródła:
-artykuł Justyny Budzińskiej-Tylickiej : "Głos kobiet" 05.02.1936, nr 4
-zdjęcie matki z dziecmi : "Głos kobiet" 05.01.1936, nr 2
-wikipedia
Justyna Budzińska-Tylicka była pionierką w dziedzinie propagowania higieny i zdrowia kobiecego.
W 1931 roku założyła i prowadziła w Warszawie pierwszą w Polsce klinikę świadomego macierzyństwa. Szpital ten utrzymywał liczne kontakty międzynarodowe z postępowymi i feministycznymi środowiskami lekarskimi.
Była autorką m.in. prac: Higiena kobiety i kwestie społeczne z nią związane (Warszawa, 1909) i Świadome macierzyństwo (Warszawa, 1935).
Działała w założonej przez Tadeusza Boya-Żeleńskiego i Irenę Krzywicką Poradni Świadomego Macierzyństwa.
Aktywnie sprzeciwiała się rządom sanacji. W 1931 roku została aresztowana przez władze sanacyjne i skazana na rok więzienia, ale wyrok zmieniono w wyniku apelacji. W 1935 domagała się uwolnienia więźniów politycznych i zamknięcia obozu w Berezie Kartuskiej. Pozostała aktywistką PPS do śmierci. Zmarła nagle, 8 kwietnia 1936 roku. Jej pogrzeb stał się manifestacją PPS.
Spoczywa wraz ze swoim synem na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.
źródła:
-artykuł Justyny Budzińskiej-Tylickiej : "Głos kobiet" 05.02.1936, nr 4
-zdjęcie matki z dziecmi : "Głos kobiet" 05.01.1936, nr 2
-wikipedia