
Miłość Ci wszystko wybaczy
Smutek zamieni Ci w śmiech.
Miłość tak pięknie tłumaczy:
Zdradę i kłamstwo i grzech.
Choćbyś ją przeklął w rozpaczy,
Że jest okrutna i zła,
Miłość Ci wszystko wybaczy
Bo miłość, mój miły, to ja...
śpiew: Hanka Ordonówna
słowa: Julian Tuwim
muzyka: Henryk Wars
Swoją karierę, przypominającą baśń o Kopciuszku, zawdzięczała ambicji i pracowitości oraz zakochanemu w niej węgierskiemu aktorowi, reżyserowi i konferansjerowi Fryderykowi Jarosemu. Był jej opiekunem artystycznym, zmienił jej image, styl i repertuar. Dzięki niemu wyjechała do Paryża. Po powrocie z Paryża, całkowicie odmieniona, stała się czołową artystką kabaretu Qui pro quo(1922-1931), występowała również na wielu innych scenach w kraju i za granicą.
Gdy skończyła 18 lat otrzymała propozycję występu w kabarecie Sfinks i teatrzyku Mira a następnie w bardzo popularnym wtedy Qui pro Quo. Premiera w Sfinksie niestety nie była za bardzo udana. Główną tego przyczyną był wygląd Hanki- szczupła, drobna, raczej przeciętna uroda.
Kotów i dzieci na scenie nie należy pokazywać- tak komentowano. Wydawało się więc, że nie ma szans na karierę, Ordonka nie zrezygnowała jednak. Pod kierunkiem Fryderyka Jarosego stała się niepowtarzalną, dojrzałą gwiazdą.
Minął pewien czas...
Przypadkowo poznała hrabiego Michała Tyszkiewicza, który się w niej zakochał. Nie przypuszczała wtedy jeszcze, że spotkała swoją drugą prawdziwą miłość.
W 1929 roku Hanka Ordonówna była u szczytu swej kariery. Będąc gwiazdą teatru Qui Pro Quo w Warszawie, zaczynała śpiewać tanga i zakochała się. Jesienią tamtego roku, w teatrze zjawił się pewien młody człowiek, miał ze sobą tekst, który napisał do nieznanej nikomu hiszpańskiej piosenki-tanga, i zapragnął go ofiarować, wraz z płytą, swej ukochanej solistce. Ordonce tak bardzo spodobał się zarówno tekst, jak i muzyka, że zdecydowała się włączyć piosenkę do swojego repertuaru. Utwór odniósł wielki sukces i Ordonówna nagrała go w polskiej wersji. Na etykiecie płyty, pod polskim tytułem Uliczka w Barcelonie brakuje jednak nazwisk kompozytorów muzyki i autora słów. Wydawca je pominął i w tym tkwi sedno sprawy. A tym młodym człowiekiem, który w 1929 roku ofiarował słowa piosenki naszej gwieździe, był właśnie hrabia Michał Tyszkiewicz.
...Bo kochałam jak już nigdy potem
Z całej duszy i całą serca mocą
Radością wiosny i młodych lat polotem
Lecz niestety wszystko ma kres
Dziś przychodzę po wspomnienia dawne
Pod tę jabłoń, co szumem swym mówi
Że przeżyłam w jej cieniu
Chwil wiele tak pięknych
Że teraz nie szkoda łez...
Została żoną młodego hrabiego niespełna rok później i postanowiła osiąść w rodzimym majątku męża.
Jednak Hanka Ordonówna -mimo miłości do męża- prowadziła dosyć burzliwe życie erotyczno-uczuciowe, a hrabia Michał Tyszkiewicz wybaczał kolejne zauroczenia i zdrady. Niestety niezbyt trafnie wybierała, czy też nie miała szczęścia do kochanków. Gdy porzucił ją aktor Janusz Sarnecki, próbowała popełnić samobójstwo, strzelając w skroń z pistoletu. Zamach na własne życie na szczęście jej się nie udał, a Ordonka od tej pory zakrywała bliznę kapeluszami, tworząc przy okazji nowa modę noszenia nakryć głowy. Natomiast romans z Juliuszem Osterwą zakończył się załamaniem nerwowym kochanka. Jednym z najbardziej "niebezpiecznych" kochanków Hanki był filmowy amant Igo Sym, który podczas wojny był szpiegiem faszystowskiego wywiadu. Bujne życie erotyczne Hanki Ordonówny miało jeden, że tak powiem dobry skutek- wpłynęło pozytywnie na rozwój w jej karierze...
Po raz ostatni na scenie pojawiła się w 1939 roku w kabarecie Tip Top.
Wybuchła II wojna światowa.We wrześniu 1939 roku, wraz z Mieczysławem Foggiem i innymi artystami, śpiewała codziennie na Dworcu Gdańskim patriotyczne piosenki żołnierzom wyjeżdżającym na front. Czyniła to dla podtrzymania ducha żołnierskiego. Nawet sama była ubrana w strój wojskowy podhalańczyków.
Oskarżona o szpiegostwo na rzecz Anglii, została uwięziona na Pawiaku. Zwolniona z braku dowodów i dzięki usilnym zabiegom męża. Udaje się Ordonównie opuścić więzienie i Warszawę, by wrócić do Ornian- rodzinnej posiadłości męża. Z czasem wyjechali do Wilna, gdzie wynajęli duże mieszkanie. Ordonka miała możliwość grać tam w teatrach, między innymi w Teatrze Polskim na Pohulance. Po aresztowaniu męża i osadzeniu go na Łubiance przez NKWD, zaniepokojona losem męża, w poszukiwaniu jego śladów podążyła prywatnie tą samą trasą. Niestety bezskutecznie próbowała go uwolnić.
Za odmowę przyjęcia obywatelstwa radzieckiego, została deportowana do obozu w Uzbekistanie, gdzie ciężko pracowała przy budowie dróg, głodowała i rozchorowała się na gruźlicę. Przeżyła tę sielankę dzięki lekarce, Rosjance, która ją przetrzymała nieco dłużej w szpitalu, gdy aktorka straciła już siły.
Swoje wspomnienia opisała w książce Tułacze dzieci jako Weronika Hort. Tak oto w słowie edytorskim napisała o swej misji:
"Chociaż w morzu nieszczęść, w jakich utonęła ludzkość, ta historia garstki tułaczych dzieci jest kroplą, nie mniej może trafi do serc tych wszystkich, którzy walczą o sprawiedliwy, miłosierny, ludzki świat"
Na swoim portrecie w owalu w 1949 roku napisała:
"Gdy już zabraknie łez trzeba się śmiać!" Poniżej: "A świat jest pomimo wszystko piękny!"
Pod koniec życia ujawniła również wielki talent malarski, organizując swoje wystawy w Bejrucie -cykl szkiców Zamki na lodzie. Chyba tylko upór i wola życia sprawiły, że walczyła z chorobą. Przegrała tę walkę dopiero w 1950 roku.
Pochowano ja w Bejrucie.
Po latach, bawiąca na kolejnym tournee po świecie ze swym "Mazowszem" Mira Zimińska-Sygietyńska odnalazła grób koleżanki w opuszczeniu. W Warszawie powiadomiła o tym Jerzego Waldorffa znanego z opieki nad Powązkami. Jej prochy, z jego inicjatywy, sprowadzono do Polski i pochowano 12 maja 1990 roku w Alei Zasłużonych na Powązkach.
„ŻYCIE JEST PRÓBĄ WARTOŚCI CZŁOWIECZEJ”
Taką dedykację Hanka złożyła na fotografii mężowi Michałowi w 1943 roku, po szczęśliwych i smutnych doświadczeniach ich życia. Była osobą bardzo wrażliwą na niedolę bliźniego, znała i ceniła wartość ludzkiego serca.
ciekawostki:
-Pseudonim sceniczny Hanka Ordon -prawdziwe jej nazwisko to Maria Anna Pietruszyńska- przybrała na początku kariery w 1922 roku, dzięki sugestii starszego kolegi z kabaretu „Qui pro Quo” - Karola Hanusza.
Dlaczego akurat tak? A mianowicie, skojarzyła się aktorowi recytowana przez kogoś „Reduta Ordona” Adama Mickiewicza. Hanusz uznał jeszcze, że i imię Maria niezbyt się nadaje, jako zbyt powszechne.
Dla ciekawości czytelników, przyszła dyrektor "Mazowsza" Maria Zimińska-Sygietyńska, z Marii stała się Mirą…
*
-Piosenkę Miłość ci wszystko wybaczy Hanka wylansowała śpiewając w filmie Szpieg w masce. Julian Tuwim zaś wiersz ten napisał własnej żonie w przelotnym kryzysie małżeńskim…
Bardzo fajnie napisane. Jestem pod wrażeniem i pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo🙂 Pozdrawiam serdecznie
Usuń