poniedziałek, 2 lipca 2012

Źródło- Ingmar Bergman (Jungfrukallan)

 Bóg i jego istnienie jest sprawą dyskusyjną. Niektórzy nie wierzą, inni wierzyli, są i tacy, którzy wierzą nieprzerwanie i nic nie jest w stanie odwieść ich od tego. Każdy ma prawo czuć i myśleć jak mu serce dyktuje i żyć zgodnie z własnym sumieniem. Nikt nie powinien nikogo krytykować za to kim jest, co robi i co wyznaje, jeśli swoim postępowaniem nie krzywdzi nikogo. Powinniśmy też umieć przebaczać, nie chować na dnie serca uraz i nie nosić ich tam latami. To może zaszkodzić przede wszystkim nam samym. Jesteśmy tylko ludźmi, a krzywdy wyrządzone bywają okrutne, więc czy możliwe jest przestrzeganie tej zasady zawsze? I właśnie w filmie "Źródło" opartym na XIV-wiecznej balladzie, Ingmar Bergman w mistrzowski sposób odpowiada na to pytanie.

  Bogate małżeństwo, Tore i Mareta są ludźmi niezmiernie religijnymi, czczą Boga w każdym aspekcie życia. Starają się kultywować tradycję. Mają jedyną córkę Karin, którą z całej rodzicielskiej mocy kochają. Miłość ich jest bezwarunkowa, więc pozwalają  swej dorastającej pannicy wodzić się za nos.  Dziewczyna, mimo, że jest rozpieszczana, nigdy nie okazuje nikomu wyższości, ani nie pogardza. Jest stale uśmiechnięta i uprzejma. Dobroć i piękno z niej tryska niczym z czystego, pierwotnego źródła. O te jej zalety, a może bardziej o poważanie dzięki nim, zazdrosna jest Ingeri- dziewczyna nie wiadomo skąd, przyjęta po prostu pod gościnny dach. Nikt jej nie lubi, nie szanuje, wszyscy dokuczają i traktują jak popychadło- na dodatek jest w widocznej ciąży nie wiadomo z kim. Ingeri odpłaca się  złośliwością i prosi Boga o zemstę za swoje krzywdy. Kogo wybrała na ofiarę swej zemsty? Oczywiście, Karen. Nie wie, że jej modlitwy zostaną wysłuchane i pomsta spełni się w najokrutniejszy sposób. 

  "Niech pan Bóg ma w opiece twoje młode życie" mówi ojciec Karen- ona odświętnie odziana jedzie do kościoła ze świecami na jutrznię. Jest już jednak mocno spóźniona, gdyż zaspała- do późna w nocy tańczyła i flirtowała z chłopcami. W drodze towarzyszy jej naburmuszona Ingeri. Karin niczego się nie boi, albowiem uważa, że skoro jedzie do kościoła i wierzy w Boga to ten ją ochroni przed wszelkim złem. Niestety, przez swoją naiwność nie dostrzeże w zachowaniu trzech, przypadkowo spotkanych wędrowców, nic podejrzanego i zatrzyma się, by odpocząć i posilić się razem z nimi. Ingeri, z kamieniem w ręku,  z daleka przygląda się całemu towarzystwu. Może boi się czegoś, może czeka na coś. Pasterze kóz, za poświęcony czas i jadło odpłacą Karin straszną, niewybaczalną krzywdą.

   Film ogląda się początkowo niezwykle przyjemnie. W tle słychać piękną, delikatną grę na flecie. Widza zalewa łagodna fala subtelnego spokoju i szczęścia, ot lekka opowiastka, konie, kury, surowe życie, palenisko w domu. Mimo, że obraz jest czarno biały zapomina się o tym i widzi kwitnącą łąkę, zielone drzewa, kolorową suknię Karin uszytą przez piętnaście szwaczek. Widzimy żywy, średniowieczny obrazek, odzienie bez większych ozdób, również u bogatej Karen, popsute zęby bezdomnych wędrowców, nawet dziecka. Poczucie sielanki i spokoju zmienia się w momencie, kiedy Karen orientuje się, że może zostać skrzywdzona. Została skrzywdzona. Z rozpaczą i łkaniem patrzy w jasne, zalane słońcem niebo, jakby chciała zapytać "Boże gdzie byłeś, gdzie jesteś, jestem przecież twoją wierną córą". Ingeri nie zrobiła nic, zupełnie nic, by ocalić Karen. Za wahanie, za upuszczenie kamienia, Bóg ześle na nią cierpienie duchowe. Ono nauczy ją miłości. Może to nowe dla niej uczucie sprawi, że inni też bezwarunkowo ją pokochają?

  Kroki pasterzy owiec, dobry Bóg skierował do rodziny ofiary, którą oni skrzywdzili. A więc zemsta i gniew w rękach udręczonych rodziców? Czy jeszcze w rękach Boga? Co w takim wypadku mogą lub powinni zrobić bogobojni rodzice? Przebaczyć, czy szukać zemsty? Co my byśmy zrobili, we współczesnym świecie, gdyby skrzywdzono nasze niewinne dziecko? Prawdopodobnie nie szukalibyśmy zemsty typu "oko za oko", "śmierć za śmierć". Prawdopodobnie. Wierzący Tore i Mareta, oczywiście decyzję powinni byli złożyć w ręce Boga i sądu. Przecież zgodnie z prawdą religijną, złoczyńca nie uniknie kary. Jeśli nie spełni się pomsta na ziemi, to po śmierci cielesnej dusza trafi do czyśćca. Czy zdobyli się na to, by czekać? 

Czym jest tytułowe źródło? Czy to przebaczenie dla tych co zemsty szukali? A może kim? Może to tryskająca łagodność i zapierająca dech w piersiach uroda Karen? Może to ona jest czystą, dziewiczą ofiarą złożoną w ręce Pana? Każdy  zinterpretuje ten film na swój sposób. 

ocena: 5/5



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin