piątek, 13 września 2013

Gilda Gray

Gilda Gray urodziła się w Krakowie, 24 października 1901 roku, jako Marianna Michalska. W 1909 wyemigrowała wraz z rodzicami do Stanów Zjednoczonych. Osiedlili się w Milwaukee, w stanie Wisconsin. Miała jedną siostrę, Josephine.
W wieku 14 bądź 15 lat poślubiła skrzypka, Jana Góreckiego, któremu urodziła syna, Martina Góreckiego. Z Janem rozwiodła się w 1923 roku.
To właśnie jej przypisywane jest pochodzenie zmysłowego tańca o nazwie shimmy. Taniec ten narodził się w Stanach Zjednoczonych po I wojnie światowej. Jeśli nie wiecie na czym polega taniec o tej nazwie (ja dowiedziałam się podczas przygotowanie tego posta) śpieszę z wyjaśnieniem. W tańcu tym korpus tancerki pozostaje w bezruchu, porusza ona natomiast ramionami na zmianę do przodu i do tyłu.


Gilda w spektaklu 1923 
Według anegdoty, gdy zapytano ją o styl tańczenia, odpowiedziała: I'm shaking my chemise ("Potrząsam swoją koszulą"). Jednak sama Gilda Gray podobno nie przyznawała się do tego zdania. Podobno, bo natrafiłam na sprzeczne informacje. Niektóre źródła podają, że Marianna przywłaszczyła sobie powstanie tego tańca. Prawda zapewne, jak zwykle leży po środku.

Gray bardzo pragnęła, aby jej kariera rozwijała się, a niepewne relacje z mężem, wręcz utwierdziły ją w  tym pragnieniu. Przeprowadziła się do Chicago. Decyzja, jak się okazało, była trafna, bo została zauważona przez agenta talentów, Franka Westphala, który zabrał ją do Nowego Jorku. To żona Franka, Sophie Tucker, zaproponowała, by zmieniła imię z Marianna na Gilda- w odniesieniu do jej złotych włosów. W 1922 roku pojawiła się na Broadway'u w produkcji teatralnej "Follies Ziegfeld"- zdobyła dzięki tym występom niezwykłą popularność wśród społeczeństwa.
Po rozwodzie z pierwszym mężem, w 1923 roku, wyszła za mąż za Gila Boag'a, który zauroczył się nią, gdy występowała w wodewilu (lekki muzyczny utwór sceniczny o cechach farsy, ze śpiewami, tańcami i pantomimą) w Hollywood. Jednak związek z drugim mężem również nie przetrwał próby czasu- rozwiedli się cztery lata później. Na rozpad tego małżeństwa miało wpływ wiele czynników: nie udało się z powodu stresów, problemów finansowych, a także z powodu jej romansu z kierownikiem sceny, Krepps'em. Gilda szybko porzuciła wodewil, po to, aby stać się gwiazdą filmową. Między 1919 i 1936 rokiem Gray zagrała w kilku filmach, w których wykonywała swój słynny taniec, shimmy.

rzeźba "Dancer Nautch", 1930 
Jesse Lasky podpisał z nią kontrakt i wraz z nim pracowała przy filmie "Aloma z południowych mórz" (1926), który zarobił 3 000 000 dolarów w pierwszych trzech miesiącach. Do sukcesu filmu w dużej mierze przyczyniła się właśnie Gilda i jej taniec. W 1927 roku wystąpiła, tańcząc, w dwóch filmach- "Diabelska Tancerka" i "Kabaret".
Po krachu na giełdzie w 1929 roku, Gray straciła większość swoich aktywów finansowych. Straty te podreperowała, gdy zaczęła pracę jako tancerka w Palace Theatre w Nowym Jorku. Dwie rzeźby ceramiczne Waylandea Gregory'ego były inspirowane tańcem Gildy- "Dancer Nautch" i "Burlesque Dancer". Rzeźby stały się bestsellerami na Pottery Cowan. W następnych latach próbowała powrócić do filmu i odzyskać status gwiazdy, ale przeszkodziły jej w tym kłopoty zdrowotne. W 1931 roku doznała ataku serca.


Prawdopodobnie, patrząc na jej trzy nieudane małżeństwa i romanse, Gilda szukała miłości, ale niestety nie udawało jej się to- jej związki były krótkotrwałe, więc z prawdziwą miłością nie miały raczej nic wspólnego. W 1932 roku Gray ogłosiła swoje zaręczyny z piosenkarzem Art Jarrett'em, ale plany małżeńskie nie doszły do skutku. W dniu 23 maja 1933, wyszła za mąż za wenezuelskiego dyplomatę, Hectora Briceno de Saa. Para rozwiodła się w 1938 roku.

Podczas II wojny światowej, Gilda zaangażowała się w pomoc na rzecz Polski, w tym zbieranie pieniędzy. W 1953 roku, Ralph Edwards, stworzył historię jej życia w swoim telewizyjnym show. W programie podkreślił jej odwagę, gdy w czasie zimnej wojny udało jej się ściągnąć do Ameryki sześciu obywateli polskich. Gray wspomagała ich edukację. Została odznaczona przez Polaków "za swoje zainteresowania i pomoc dla rodaków i swojego kraju".
  Zmarła w wieku 58 lat,  w dniu 22 grudnia 1959 roku. Przyczyną śmierci był drugi zawał serca. Być może powodem do zmartwień stały się ponowne kłopoty finansowe. Pięć dni wcześniej Gilda doznała ataku zatrucia pokarmowego i była pod opieką lekarza. Koszty pogrzebu sfinansowała organizacja charytatywna Motion Picture & Relief Fund.

Album z jej z artystycznymi zdjęciami. Autor zatytułował go "Filmowe legendy"...

                                   

                                                             ***

Dlaczego wcześniej nic nie słyszałam o Gildzie? Dlaczego nie ma o niej praktycznie nic na stronach polskich i pamiętają o niej tylko Amerykanie, mimo, że podczas wojny i później zrobiła wiele dobrego dla Polski i Polaków? Dlaczego znamy i popularyzujemy Polę Negri, a jej nie?
Na te pytania nie mam, niestety, dla Was ani dla siebie, w tej chwili odpowiedzi. A natrafiłam na jej nazwisko zupełnie przez przypadek. Przeglądałam "Nowiny Codzienne" :) z 1933 roku na stronie ebuw.uw.edu.pl  i przeczytałam tam takie ogłoszenie:
                             

Zaintrygowana, postanowiłam przeszukać internet, by coś dowiedzieć się na temat filmu. I co? Uśmiechnęło się do mnie szczęście :) Nie znalazłam, co prawda nigdzie akurat tego filmu, ale po nitce do kłębka inny, "Rose Marie" musical z 1936 roku. I tam natrafiłam na jej nazwisko. Film był ostatnim, w którym zagrała. Jeszcze go nie oglądałam, ale planuję.

ps. Na polskich stronach, jak dotąd natrafiłam na dwa wpisy o niej, jednak dopiero po wstawieniu wpisu na swoim blogu. Przy tworzeniu postu, korzystałam z anglojęzycznej wersji Wikipedii.

"Dziś Gilda jest prawie zapomnianym fenomenem popkultury lat 20-stych ubiegłego wieku. Pamięta się o niej jedynie w kontekście historii shimmy – tańca, który znikł tak szybko, jak się pojawił. Warto jednak pamiętać o samej Gildzie – Mariannie Michalskiej, która nigdy nie wyrzekła się swoich korzeni. Podczas II wojny światowej aktywnie zbierała fundusze na rzecz walczącej Polski, a następnie pomagała wielu powojennym polskim imigrantom odnaleźć się w amerykańskiej rzeczywistości.
Warto o tym wszystkim pamiętać, gdy przed obejrzeniem filmu Luhrmanna zechcemy wrócić do książki Fitzgeralda i przeczytamy o tajemniczej tancerce Gildzie Gray, która swoim zmysłowym tańcem elektryzuje znudzonych gości Wielkiego Gatsby'ego"
 źródło cytatu: dziennik.com


Ciekawostki:

-W nekrologu opublikowanym w magazynie Times napisano, że wyszła za mąż w wieku 11 lat, a mając lat 12 została matką, było to jednak najprawdopodobniej błędem.
-W 1946 pozwała twórców słynnego filmu "Gilda" z Ritą Hayworth w roli głównej o bezprawne użycie jej życiorysu jako podstawy scenariusza. Wytwórnia Columbia Pictures poszła z nią na ugodę. źródło: lolanoir.wordpress 


Inne źródła: wikipedia, flickr.comrecreating19cballroom,

3 komentarze:

  1. Jak się tak czyta, to w tamtych latach "gwiazdy" tylko się rozwodziły ;-)
    Fajnie że odkopałaś, bo wcześniej o niej nie słyszałem. Takich zapomnianych polskich artystów może być cała masa, ale coś mi świta, że ci którzy wyemigrowali do Ameryki, podczas wojny gdzieś się spotykali wspólnie celem niesieniem pomocy, więc pewnie można się jakoś dokopać do reszty tych "pomników" jakby tylko znaleźć ten punkt zaczepienia...

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie tak było z tymi rozwodami, ale i niektórzy współcześni celebryci prześcigają się w tym względzie.. takie życie ;)

    Artystów zapomnianych z pewnością jest jeszcze wielu, a ja trafiam na nich najczęściej przez przypadek, tak jak i na Gildę. I następnych pewnie też tak znajdę :) Mam przynajmniej taką nadzieję- bo dla mnie to naprawdę wielka radość. Chciałabym wierzyć, że wreszcie znalazłam w życiu pasję, która zatrzyma mnie przy sobie dłużej niż chwilę. Wiadomo wszystko w życiu jest ulotne..

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogladajac film Rose Marie z 1936 roku zaintrygowała mnie krewka tancerka i ze zdumieniem przeczytalam ,ze jest to Marianna Michalska / Gilda Grey/ . Nigdy o niej wczesniej nie slyszałam, pomimo ze od czasu emigracji do Australii przeczytałam stosy życiorysów ludzi Holywoodu
    i obejrzałam dziesiatki starych amerykanskich filmów.
    Czytajac jej życiorys w Wikipedii nasuneła mi sie refleksja, że prawdziwi Polacy,pomimo wielu lat na emigracji na zawsze przechowuja swoja ojczyzne w sercu i nigdy nie wyrzekaja sie swoich korzeni.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin